#SłonecznyWschód

Zwycięstwo nad AZS UŚ Katowice w II kolejce ekstraklasy

Wrz 14, 2020 | Futsal

W sobotni wieczór zawodnicy MOKS Słoneczny Stok Białystok podejmowali na swoim parkiecie drużynę AZS UŚ Katowice. Po porażce odniesionej w Bielsko-Białej mecz z rywalem ze Śląska był dobrą okazją do wymazania złego wrażenia i zapomnienia o wysokiej porażce sprzed tygodnia. W tygodniu poprzedzającym spotkanie w II kolejce Statscore Futsal Ekstraklasa, zespół Słonecznych pokonał w meczu sparingowym drużynę przedstawiciela I ligi z Białegostoku – Futbalo. Po przekonywującym zwycięstwie nad zespołem zielono-białych z dużymi nadziejami przystąpiliśmy do weekendowego spotkania.

Mecz dla naszego zespołu rozpoczął się od błędu, który polegał na podwójnym zagraniu w jednej akcji do bramkarza i rywale otrzymali rzut wolny pośredni z linii pola karnego. Po rozegraniu jego nie udało się wyjść na prowadzenie zespołowi AZS UŚ. Ale chwilę później po faulu w kontynuacji tej akcji i kolejnym rzucie wolnym – wykorzystali go, strzelając bramkę uderzając bezpośrednio na nią, gdzie piłka po drodze odbiła się od jednego z zawodników MOKS i wpadła obok zdezorientowanego bramkarza Dawida Święcińskiego. Zatem już od 1 minuty i 19 sekundy, musieliśmy odrabiać straty. Strzelcem gola Robert Gładczak.

Po stracie bramki to zawodnicy naszego zespołu starali się rozgrywać i kreować grę, lecz raz po raz byli skutecznie wytrącani z rytmu przez rywali, którzy też po przejęciu groźnie lecz też nieskutecznie wychodzili z kontratakiem. W jednej z takich sytuacji świetnie nogami interweniował Dawid Święcicki odbijając groźny strzał na rzut rożny.

W 5 minucie meczu po faulu przed polem karnym, żółtą kartką ukarany został zawodnik MOKS-u – Piotr Kowalczyk. Rzut wolny wykonywany przez futsalistów ze stolicy Śląska zakończył swoją drogę na nogach zawodnika stojącego w murze.

W 6 minucie do remisu doprowadził po pierwszej akcji meczu w której musiał interweniować bramkarz rywali. Piotr Kowalczyk otrzymując piłkę przed bramką zachował spokój i markując początkowo strzał, gdzie bramkarz zareagował otwierając drogę do pustej bramki, skrzętnie to wykorzystał.
Już zaraz po rozpoczęciu ze środka boiska, po przejęciu piłki zespół MOKS mógł wyjść na prowadzenie, ale świetnie interweniował bramkarz z Górnego Śląska.

W trwającym do tej pory meczu w dalszym ciągu dało się zauważyć to co było bardzo mocno widoczne w poprzednim spotkaniu, czyli brak dokładności w rozegraniu piłki przez żółto-niebieskich. Proste niewymuszone błędy prowadzące do utraty piłki.

Zespół gospodarzy groźnie nieraz uderzał na bramkę AZS-u, gdzie bramkarz zmuszony był bronić bardzo mocne kąśliwe strzały z dystansu. Należy również wspomnieć o jednej z kontr wyprowadzonych w tym okresie gry przez MOKS, gdzie „na piątkę” zachował się bramkarz w sytuacji sam na sam. W tym czasie zespół z Katowic odpowiedział jedną akcją, którą wybronił w dobrym stylu Święciński.

Od 15 minuty oba zespoły miały na swoim koncie wyczerpany limit fauli, gdzie każdy następny skutkował rzutem karnym przedłużonym. Już półtorej minuty później bramkarz naszego zespołu za niewłaściwe zagranie poza polem karnym otrzymał żółtą kartę oraz co za tym idzie, zespól z Katowic stanął przed szansą zdobycia bramki z przedłużonego rzutu karnego. Do piłki podszedł kapitan katowiczan i został zatrzymany skutecznie przez goalkeepera MOKS-u.

Dwie i pół minuty później jeden z zawodników naszych ponownie zagrał nieprzepisowo i ponownie katowiczanie stanęli przed szansą zdobycia bramki wyprowadzającej ich na prowadzenie w tym spotkaniu. Ponownie nieskutecznie bo kolejny raz Dawid Święciński okazał się lepszy od wykonawcy.

Gdy pierwsza połowa meczu dobiegała końca, na 6 sekund przed jej zakończeniem skuteczny cios wyprowadzili nasi zawodnicy. Po składnej akcji Słonecznych i zagraniu z narożnika pola karnego przed bramkę, nastrzelany został zawodnik gości i umieścił piłkę we własnej bramce.
Zatem na przerwę schodziliśmy z jednobramkowym prowadzeniem w tym meczu.

Druga połowa rozpoczęła się od żółtej kartki dla Roberta Gładczaka, który faulował mijającego go Prolejko na linii pola karnego. Do ustawionej piłki podszedł Adrian Citko, który rozegrał piłkę wszerz boiska, lecz to nie przyniosło żadnego efektu w postaci groźnej sytuacji.
Początek tej części to bardzo agresywna gra wślizgami katowickiego zespołu. Lecz mimo to przy piłce częściej utrzymywali się futsaliści z Białegostoku, którzy starali się budować akcje w ataku pozycyjnym zamykając rywala na jego własnej połowie boiska. Przy jednej z korzystnych sytuacji stworzonych przez nasz zespół bardzo dobrze zachował się bramkarz a mocne uderzenie po dobitce w wykonaniu Adriana Citko z dystansu, wylądowało na zawodniku gości.

Minione 5 minut rywalizacji w 2 połowie to zaledwie po jednej dogodnej sytuacji z obu stron, gdzie obronną ręką wyszli obaj bramkarze.

W 27 minucie gracze AZS UŚ popełnili 5 faul, który zmuszał ich do ostrożnej gry przez blisko 13 minut pozostałych do zakończenia tego meczu.
Już dwie minuty później zawodnicy z Uniwersytetu Śląskiego popełniają kolejny faul, który prowadzi do szansy po raz pierwszy z rzutu karnego dla MOKS-u. Do ustawionej piłki w miejscu popełnionego faulu w poprzedzającej sytuacji podszedł Piotr Kowalczyk, lecz jego strzał okazał się nieskuteczny. Bramkarz rywali świetnie wybronił strzał z bliska. Lecz po odbiciu się piłki od bramkarza, zawodnik AZS-u ponownie sfaulował, tym razem Michała Osypiuka i nasz zespół otrzymał drugą szansę. Wykorzystał to Sergiej Szostak, który bardzo mocno uderzając tym razem z „tradycyjnego” miejsca wykonywania rzutu karnego przedłużonego znalazł skuteczną drogę do bramki. Strzelając swojego pierwszego gola w barwach MOKS-u. Od 30 minuty nasz zespół prowadził 3-1.

Po chwili swoje dwie szanse w odstępie 10 sekund mieli zawodnicy z Katowic, lecz świetnie dwukrotnie Dawid Święciński uratował nasz zespół przed stratą bramki kontaktowej.

MOKS odpowiedział świetną składną akcją, która ostatecznie nie znalazła drogi do siatki. Ale za to chwilę później już skutecznie właściwie do tej samej bramki skierował piłkę Krzysztof Kożuszkiewicz podwyższając prowadzenie na 4-1.

Gdy wydawało się, że już nic nie może przeszkodzić zespołowi MOKS-u w spokojnym kontrolowaniu dalszego przebiegu spotkania i dowiezienia bezpiecznego wyniku do końca, goście strzelili po chwili gola dodającego wiary w końcowy sukces.
Co prawda szybko mogli zostać ponownie sprowadzeni na ziemię za sprawą kolejnego faulu i szansy Słonecznych na podwyższenie po rzucie karnym przedłużonym, lecz Paweł Aleksandrowicz uderzył na tyle nieskutecznie, że bramkarz obronił ten strzał. .

Po 33 minutach widniał wynik 4-2, który w tamtym momencie nie zwiastował jeszcze nadchodzących jak się później okazało kłopotów i drżenia o wynik dosłownie do samego końca spotkania. Tym bardziej, że przy jednym z mocnych uderzeń zespołu z Katowic – Dawid Święciński fenomenalnie obronił strzał lecący w okienko bramki, jak również po chwili ponownie z dystansu świetnie wybronił nogą piłkę zmierzającą na dalszy słupek własnej bramki.

Zawodnicy z katowickiego Uniwersytetu nabrali wiatru w żagle i na 5 minut przed końcem strzelili bramkę kontaktową, trafiając z pola karnego po długim rogu. Po tej bramce to oni przejęli inicjatywę i dążyli za wszelką cenę do strzelenia wyrównującej bramki. Zespół z osiedla Słoneczny Stok jednak skutecznie i dzielnie się bronił. Rywale korzystali również z gry w przewadze wycofując swojego bramkarza i wprowadzając na plac gry kolejnego z rozgrywających.

Końcówka spotkania i to co się wydarzyło już na szczęście w 40 minucie i 01 sekundzie, czyli po syrenie kończącej spotkanie jest dosłowną ucieczką spod topora przez zawodników naszego zespołu.
Ale od początku, w 39 minucie i 58 sekundzie zawodnicy AZS UŚ Katowice mają aut przy naszym polu karnym. Rozgrywają go podając i wstrzeliwując piłkę w nasze pole karne, tam piłka po odbiciu się od jednego i za chwilę strzale drugiego z zawodników wpada do naszej bramki.

Lecz jak się okazuje na nasze szczęście było to dosłownie sekundę po upływie regulaminowych 40 minut. Sędzia wyraźnie przed uderzeniem piłki w stronę bramki obwieścił gwizdkiem zakończenie meczu. I w taki oto sposób udaje nam się utrzymać prowadzenie i zakończyć to spotkanie zwycięstwem.

Kibice zgromadzeni tego dnia w hali przy ul. Warszawskiej 8, nie mogli narzekać na brak emocji i po tym zwycięstwie na pewno odetchnęli z ulgą. Po porażce, którą odnieśliśmy w 1 kolejce przeciwko BTS Rekord Bielsko-Biała możemy spokojnie zapomnieć i po odetchnięciu w postaci weekendowego zwycięstwa z nadzieją patrzeć w przyszłość.